Maria i Michał. Letni ślub w Miodowym Zakątku.
Letnie śluby mają swój własny rytm – więcej światła, więcej swobody i emocje, które nie potrzebują dodatkowej oprawy. Tak właśnie było u Marii i Michała. Ich dzień od początku do końca toczył się w Miodowy Zakątek – miejscu, które konsekwentnie przyciąga Pary świadome swoich wyborów.
To jedna z tych lokalizacji, gdzie wszystko dzieje się w jednym miejscu: ceremonia, wesele i przestrzeń na spokojną sesję poślubną. Bez presji czasu, bez logistyki „z punktu A do B”. Dla wielu Par to ogromna wartość – mogą być tu i teraz, zamiast myśleć o kolejnych przejazdach. Maria i Michał zdecydowali się na ślub kościelny w Warszawie. Dokładnie to wybrali Rzymskokatolicką Parafię św. Anny w Wilanowie.
Miodowy Zakątek ma też coś, czego nie da się do końca opisać zdjęciem – poczucie bycia w lesie, blisko natury, z dala od miasta. Zieleń naprawdę otula całość, a światło między drzewami robi świetną robotę fotograficznie. To miejsce nie potrzebuje nadmiaru dekoracji – samo w sobie jest scenografią.
Nieprzypadkowo to bardzo popularny wybór wśród Par, które wiedzą, czego chcą: spójnego klimatu, naturalności i ślubu bez zbędnego nadęcia. Dla mnie, jako fotografa, to przestrzeń, w której reportaż układa się sam – spokojnie, logicznie i bardzo autentycznie.
Poniżej galeria z dnia Marii i Michała. Letnia historia opowiedziana światłem, ruchem i emocjami – dokładnie tak, jak lubię najbardziej. Wisienką na torcie była sesja plenerowa w stadninie koni pod Białą Podlaską.

Ślub Marii i Michała wypełniony był luzem i obecnością kotów, które oboje kochają. Na ślub kościelny wybrali Wilanów, właściwie to kościół pw. świętej Anny. Ta urokliwa świątynia w sąsiedztwie Pałacu w Wilanowie, jest pięknym miejscem na ślub kościelny. Następnie wszyscy udali się na wesele.
I tutaj na wielką uwagę zasługuje ich wybór czyli Miodowy Zakątek w Radziejowicach. Uwielbiam takie miejsca, tutaj można powiedzieć, że miejsce podzielone jest na trzy części, które idealnie ze sobą grają. Pierwsza to sala gdzie goście ucztują, druga gdzie goście tańczą, ale moim zdaniem ta o największej wartości to przestrzeń gdzie goście mogą porozmawiać, odpocząć w towarzystwie zarówno swoim, Pary jak i natury.
Ślub tej dwójki to była świetna okazja zarówno do przeżycia wspaniałej przygody, a mowa tu o sesji poślubnej w stadninie koni pod Białą Podlaska z początkiem września. Piękna pogoda, miejsca i miłość na długo zostaną w mojej pamięci.































