10 najgorszych rzeczy, jakie mogą spotkać obsługę weselną podczas dnia ślubu
Ślub to jedno z najpiękniejszych wydarzeń w życiu – przynajmniej dla pary młodej i ich gości. Dla obsługi weselnej – fotografów, filmowców, DJ-ów – to często dzień pełen wyzwań, niespodzianek… i sytuacji, których nie życzylibyśmy nikomu. Oto subiektywna lista 10 rzeczy, które potrafią zepsuć nawet najlepiej zapowiadające się wesele – z punktu widzenia ludzi z „drugiej strony” parkietu.
1. Pomylenie obsługi z gośćmi lub… kelnerami
„Przepraszam, gdzie są sztućce?” – słyszysz, mając aparat w ręku i plecak na plecach. To klasyk, szczególnie gdy fotograf nie nosi kamizelki z napisem „FOTOGRAF”. Jeszcze gorzej, gdy DJ zostaje poproszony o doniesienie lodu albo filmowiec o zrobienie grupowego zdjęcia smartfonem.
2. Brak posiłku dla obsługi
Brzmi trywialnie? A jednak! Wesele trwa często kilkanaście godzin, a fotograf czy DJ nie mają kiedy zjeść „na szybko”. Jeśli nie zostanie to wcześniej ustalone, można spędzić 10 godzin bez ciepłego posiłku, co nie wpływa najlepiej na energię i kreatywność.
3. Ktoś wujkowi się nie spodobałeś
Czasami wystarczy, że ktoś z rodziny uzna cię za „zbędnego” lub „kręcącego się pod nogami”. Fotograf? Filmowiec? „Eee, po co to wszystko, przecież i tak każdy ma telefon.” Bywa też, że ktoś próbuje uczyć cię, jak masz robić swoją robotę – klasyczne „ja bym to inaczej sfotografował”.
4. Goście z aparatami i telefonami w przejściu
Moment przysięgi. Para patrzy sobie w oczy. Ty masz perfekcyjny kadr… i nagle w kadrze pojawia się ręka z iPhonem. Albo jeszcze lepiej – ciocia z tabletem. Zdarza się, że goście stają się „paparazzi” i kompletnie blokują dostęp do pary młodej.
5. Brak kontaktu z parą młodą i totalny chaos organizacyjny
Nie wiadomo, kto prowadzi wesele. Nikt nie wie, o której są tort, pierwszy taniec, podziękowania… Fotograf biega, DJ zgaduje, filmowiec nagrywa nerwy. Brak harmonogramu to przepis na katastrofę i mnóstwo straconych momentów.
6. Przegrzanie lub przemoczenie sprzętu
Wesele w lipcu, sala w stodole, 36 stopni w cieniu i DJ z komputerem na granicy przegrzania. Albo ślub plenerowy – piękna pogoda… aż do momentu oberwania chmury. Fotograf bez parasola, sprzęt bez pokrowców. Kiedyś aparat został mi dosłownie wyciągnięty z rąk przez wiatr z piaskiem. I po obiektywie.
7. Goście zbyt weseli… i zbyt blisko sprzętu
Kiedy wujek Zdzisiek uzna, że świetnym pomysłem będzie „coś zarapować” przez mikrofon, a wcześniej przechylił 6 kieliszków – DJ może już pakować sprzęt w myślach. Zdarza się też, że ktoś przewróci się na statyw, wyleje drinka na komputer, albo… zatańczy zbyt blisko lampy błyskowej.
8. „Zrób nam jeszcze zdjęcie, tylko jedno!” – 50 razy
Reportaż kończy się o północy. Pakujesz sprzęt, a tu ciocia, kuzynka, wujek – „tylko jedno zdjęcie!”. I to jedno powtarza się kilkanaście razy. A kiedy odmówisz? Jesteś „ten niemiły fotograf”.
9. Brak współpracy pomiędzy obsługą
DJ puszcza pierwszy taniec zanim filmowiec rozstawi statywy, albo kamerzysta wchodzi ci w kadr w najważniejszym momencie ceremonii. Gdy każda osoba z obsługi działa „na własną rękę”, robi się nie tylko chaos – cierpi na tym finalny efekt pracy.
10. Sprzęt odmawia posłuszeństwa
Najgorszy koszmar każdego fotografa, DJ-a i filmowca. Aparat przestaje ostrzyć. Karta pamięci odmawia współpracy. Komputer DJ-a zawiesza się w trakcie pierwszego tańca. Dlatego backup to świętość. Ale i tak… takie sytuacje mrożą krew w żyłach.
Na koniec…
Choć brzmi to wszystko dramatycznie, większość ślubów to cudowne wydarzenia z piękną energią, super ludźmi i świetną atmosferą. Ale jeśli kiedykolwiek zobaczysz, że DJ stresuje się bardziej niż pan młody, a fotograf ma minę jak przed egzaminem maturalnym – być może właśnie próbuje uniknąć którejś z tych sytuacji 😉
